wtorek, 6 września 2011

Kiedy zamykam oczy...

Kiedy zamykam oczy,
Nic nie widzę – choć nie jestem sam.
W medytacjach duch się ze mną droczy
Mimo, iż to ja rację mam.

Każdą krople rosy
Nawijam na szpulkę i wkładam do kieszeni,
Gdzie pająki z niej plotą labirynty cieni
Cieniutkie jak włosy…

Mimo upału i słońca
Jestem blady – niezadowolony z urody,
Wyczekuję zmiany – monotonii końca!
…a może zmiany pogody…?

Kim jestem? – Kto wie?
Zanim byłem, nic nie było jasne…
Czy ja mam tylko siebie – ciało własne?
Czy ja mam dla siebie Ciebie?

Kiedy zamykam oczy?
Kiedy nie jestem sam, bo to życie!
Każdy planuje, kombinuje skrycie…
Komu mam zaufać? Tobie? Czy…?

Wszystko jest dla mnie kłębkiem
Poplątane – choć w odpowiednim układzie,
To owce! Zgromadzone w jednym wielkim stadzie,
Nie wiesz… Która jest wilkiem.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz